• Wpisów: 56
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 21:38
  • Licznik odwiedzin: 3 540 / 872 dni
 
haniula51
 
hej ludziska, dzisiaj mam króciutki wpis bo chcę tylko przedstawić moje rysunki które dziś namalowałam, te jedne z najlepszych, jeśli chodzi o ludziach itd. bo przedmioty są łatwiejsze niż ludzie, serio, mi się lepiej rysuje przedmiot niż człowieka. Dobra nie wzlekając, pierwszy rysunke zrobiłam na podstawie mojej ulubionej pioseneczki, która wpadła mi do ucha, jej tytuł to ,,echo" zaśpiewane przez reol.
O to ta piosenka.


O to rysunek mój ( są trochę podobne, ale ja ułożyłam inaczej ręce, więc nie są indentyko, ale mam zamiar w przyszłości coś innego namalować, też na podstawie tej piosenki)
13702531_974774279308238_996295480_o.jpg


I drugi, wzorowałam się na moim nowym opowiadaniu, gdzie idzie mi się bardzo dobrze, fabuła jest dobra, przynajmniej mojej koleżance się bardzo podoba.
Namalowałam, jej wygląd po transformacje, gdy uratowała swojego ojca przed śmiercią, miała wtedy 4 latka.

13692140_974777702641229_1814965537_o.jpg



Prologa wam stawie żebyście wiedzieli o co chodzi, nie jest do końca dokończone, bo muszę sprawdzać błędy, ale jeśli chodzi fabułę z przeszłości to zostaje jaka jest.

Prolog
Dzień 6 maj, 2032. Właśnie wtedy nastąpił mój początek na tym świecie. I pewnie zastanawiacie się ,, I co związku z tym?". Opowiem wam pewną historię która miej więcej wyjaśnia skąd pojawiła się moja moc, która potrafi szkodzić, używając do tego 10 potężnych zaklęć oraz miecza, lecz jeszcze potrafi leczyć. Moja moc nazywa się szkarłatnym kwiatem, urodziłam się z nim. Moja mama miała problemy z urodzeniem mnie, mimo że wcześniej urodziła zdrowych silnych moich braci, którzy są bliźniakami. Nie wiadomo co się działo wtedy, mogłam umrzeć razem z matką. Tata nie mógł na to pozwolić, więc się prze teleportował do innego wymiarów, gdzie żyją nadnaturalni. Pewnie zastanawiacie się jak się tam znalazł? Moja rodzina jest magiczna, jesteśmy czarodziejami, no ja nie tak do końca, jestem osobą z potężną mocą, ale jest cień szansy że też czarodziejką, ale to jeszcze nie wiadome. Wracając, gdy ojciec już był, poprosił swojego przyjaciela, czyli króla, aby mu pomógł. Wiele mu zawdzięcza, więc bez zastanowienia, wysłał swoich ludzi. I tak wszyscy szukali lekarstwa, a jedyne co mogło uleczyć, to dar od słońca, gdzie jego kropla spadła na ziemię, i z niej urósł właśnie szkarłatny kwiat, miał koloru ognia, mieszane z czerwoną i pomarańczą. Jeden z ludzi go znalazło, i zamienili w napój. Moją mamę wraz ze mną przez ten czas zanieśli do świata nadnaturalnych, do królestwa. Podali matce i ją wypiła. I po chwili ja się urodziłam. Miałam bezbronną buźkę i włosy w kolorze ognia, sięgały wtedy do pleców. Rodzice myśleli, że jestem tylko czarodziejką, a się okazało że nie. Kiedy skończyłam cztery lat, ktoś zaatakował tatę podczas podróży, i miał w sobie jad. Był na skraju śmierci. Ja z moją mamą i braćmi przyszliśmy się pożegnać. Chciałam trochę dłużej zostać, więc o to poprosiłam. Mama na to się zgodziła i wyszła z braćmi. Kiedy wiedziałam że poszli, ja zaczęłam wykonywać swój plan. Nikomu nie mówiłam, że odkryłam inną moc, bo to było we śnie, ale sprawdziłam w rzeczywistości, i naprawdę posiadałam szkarłatnego kwiata. Sen mówił mi co miałam robić itd. byliśmy i jesteśmy jednością. Wracając, gdy oni wyszli, ja zaczęłam podchodzić powoli do ojca. Gdy usiadłam po turecku na łóżku, mój tata spojrzał na mnie wzrokiem ciekawskim, ale potem pomyślał, że nie mogę się z nim rozstać. Było to z czystą prawdą. Nie pozwolę by tata umarł, pomyślałam i tak uczyniłam.

- Nie możesz się pogodzić, że mój czas dobiegł końca, prawda córko? - spytał mnie słabym głosem.

- Prawda, dlatego nie pozwolę byś umarł, wystaw mi rękę. - poprosiłam go ładnie.

- Co chcesz zrobić? - wystawił mi tak jak prosiłam, a ja go ujęłam moimi małymi rączkami.

- Odkryłam we śnie, że posiadam moc szkarłatnego kwiatu, mogę dzięki temu ciebie wyleczyć. - odpowiedziałam szczęśliwa, że mogę wreszcie mojemu tacie powiedzieć.

- Co? Przecież to jest niebezpieczne. Nie rób tego! - krzyknął, chciał zabrać rękę, ale go zablokowałam używając mocy. Teraz był przyczepiony do łóżka, przy pomocy ognistego więzła, i ognistymi mackami.

- Zaufaj mi.

Zaczęłam śpiewać, dość cicho. Śpiewałam jak te syreny, które chcą przyciągnąć jakiegoś faceta. Moje ciało i tatę zaczęły otaczać aurę ognia, która jest wchłonięta przez ojca. Moje włosy zaczęły się unosić oraz lekko sukienka. Oczy zmieniły koloru pomarańczu. Tata próbował wyrwać rękę uwolnić. Nic mu się nie udawało, więc zaczął krzyczeć, aby zabrali ode mnie. Słyszałam jak ktoś otwiera szybko drzwi, ale ja swoją mocą zamknęłam, i zablokowałam barierą, która ich zatrzyma, więc powinna mi dać czas. Ojciec ciągle próbował mnie przekonać abym przestała, ale ja go nie słuchałam. Tekst który śpiewam brzmi tak: Kwiatku, kwiatku, proszę cię byś mi pomogła, ocalić jego duszę. Kwiatku, Kwiatku proszę cię daj mi siłę, bym mogła innych ocalać. Proszę cię usuń z jego wszystkie choroby, trucizny, i ozdrów jego duszę. Niech świat stanie się piękny, niech ludzie żyją zdrowi, niech każda dusza zostanie uzdrowiona. Szkarłatnie kwiatku, proszę cię ocal tą duszę.

Tak brzmi pioseneczka. Śpiewałam to powoli by nie stracić pamięć. Bariera którą stworzyłam przy drzwiach, zniszczyła się. Byłam dopiero w połowie śpiewu, więc musiałam jak najszybciej zaśpiewać. Mieli, właśnie zabrać, ale było już za późno, skończyłam śpiewać, jakaś siła odepchnęła mnie od ojca, i straciłam przytomność. Rodzice mówili że wtedy gdy zemdlałam znormalniały moje oczy, ale moja sukienka zmieniła się w pomarańcz, a na głowię miałam koronkę, wyglądającą jak dwie połączone gałęzie, a na środku mały koralek zwisający w dół. Buty mi zniknęły i zamiast tego były bransolety z sznurkami które owijały mi nogę. Na rękach również się pojawiły te same bransolety, ale miały jeszcze materiał na nadgarstku i w łokciu. Jeszcze koło mnie pojawiły się różdżka i miecz ( wygląd na dole ). Mówili, że wyglądałam jak mała boginka ognia. Tata wyzdrowiał, a ja nie straciłam pamięci. Nakrzyczeli na mnie dlaczego nie powiedziałam o tym i że użyłam bezmyślnie moce, ale potem się uspokoili i mówili że na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Moja rodzina postanowiła się przenieść z powrotem na ziemię, podziękowali za opiekę nad nami i ruszyliśmy do nowego domu. I tam się wychowuje. Mój brat nazywa się Aldren, nigdy nie myśli, lubi walczyć wręcz niż czarować i zawsze działa bez pomyślenia, i drugi mój brat Xeriol, on jest wręcz przeciwny , zawsze myśli, nie walczy wręcz, tylko czaruje, i nigdy nie działa bez pomyślenia. A ja jestem jakby połączeniem oby dwóch cech braci. Wracając, w wieku 14 lat, ja miałam 10, dostali się do specjalnej szkoły dla młodych magików, i wojowników. Bardzo się ucieszyłam, że się tam dostali, ale byłam i smutna że musiałam się z nimi rozstać. Przed portalem pożegnałam moich braci. Poprosili mnie żebym nigdy nie użyła szkarłatnego kwiatu, że tak ma być bezpiecznie dla mnie, może byli głupi, przemądrzali, ale wiedzieli co robić, abym była bezpieczna. Obiecałam im, ale wiedziałam że nie dotrzymam. Przytuliłam ich jeszcze i się pożegnałam. I tak przez cztery lata żyłam sama bez braci, chodziłam do zwykłej szkoły, i nikt nie wiedział że się wymykam w nocy, by ćwiczyć moje moce, nie tylko leczenie, ale też te do ataku i poznałam 10 potężnych zaklęć. Wszystko było dobrze, dopóki się to nie zdarzyło...

3249394134_ca77014bb0.jpg

Nie możesz dodać komentarza.